O tej kawie
To kawa, która jest idealna na codzienny rytuał. Leśne owoce wnoszą świeżość, czereśnie budują dojrzałą owocowość, a syrop klonowy spina całość przyjemną słodyczą.
Choć to klasyczna obróbka myta, za jej czystością stoi ogrom pracy. Owoce są selekcjonowane jeszcze na farmie, a następnie trafiają do stacji Bridazul, gdzie są dokładnie myte i suszone. Taka precyzja pozwala wydobyć klarowność smaku, wyraźną słodycz i świetnie zdefiniowaną kwasowość, bez zbędnych kompromisów.
Smaki smakami, ale w tej kawie chyba najbardziej lubimy jej historię. María Eugenia Herrera w 1998 roku odziedziczyła farmę po swoim ojcu, ale po zniszczeniach spowodowanych przez huragan Mitch uprawa kawy przestała mieć ekonomiczny sens. Kiedy po latach ponownie posadziła kawowce, sytuacja niewiele się poprawiła — sprzedaż kawy nie pokrywała nawet kosztów prowadzenia gospodarstwa. Wszystko zmieniło się dopiero dzięki współpracy z Claudią Lovo i Bridazul, którzy postawili na partnerskie relacje, uczciwe wynagrodzenie i wspólny rozwój jakości.
Efekt? Dziś La Huerta znów ma przyszłość, a my możemy pić kawę, która jest dowodem na to, że dobra współpraca potrafi zdziałać więcej niż najbardziej skomplikowana receptura parzenia.
A przy okazji… María ma ponad 70 lat i najczęściej dojeżdża na farmę motocyklem. Trudno o lepsze przypomnienie, że determinacja nie ma daty ważności.